Bad boy
Całe życie byłem dobrym człowiekiem. Rzadko popełniałem błędy a jeśli nawet mi się zdarzały to zawsze potrafiłem się do nich przyznać i wyciągnąć z nich wnioski. W każdej dziedzinie życia starałem się świecić przykładem i co z tego miałem ?? Kompletnie nic... Co z tego że usłyszałem- dobry z Ciebie chłopak skoro następnego dnia nikt o tym nie pamiętał. Zagrałem dobry mecz zasługi za zwycięstwo spadały na innych, pomogłem komuś- nawet nie usłyszałem dziękuje, robiłem dla dziewczyny dosłownie wszystko co możliwe by była szczęśliwa i dostawałem za to po tyłku. Dziś doszedłem do wniosku że źli ludzie mają lepiej. Nie przejmują się zdaniem innych na swój temat, czerpią z życia tyle ile chcą, nie myślą o konsekwencjach, zobowiązaniach czy nawet uczuciach...dla nich liczy się tu i teraz bez względu na to co taki czyn za sobą przyniesie. Skoro tak jest łatwiej to tak właśnie będę robił bo mam dość porażek i wiecznego niedoceniania. Znajomi uważają że zmieniam dziewczyny jak rękawiczki tylko czemu nikt się zauważy że to nie ja kończę te związki...w każdym razie nie pozwolę żeby wyszli na kłamców. Jeśli najbliższe dni nie przyniosą żadnej zmiany. Jeśli dziewczyna która jest dla mnie całym światem nie stwierdzi że warto być ze mną to stanę się całkowitą odwrotnością obecnego siebie. Nie będę miłym dla każdego chłopakiem bo dziewczyny lubią tych złych...niegrzeczni chłopcy są w modzie. Skoro tak to prześpię się z każdą dziewczyną która się do mnie uśmiechnie tylko po to żeby następnego dnia powiedzieć- miło było Cię poznać a teraz żegnaj. Czy będę fair?? A co mnie to obchodzi skoro wszyscy tak postępują wobec mnie to czemu ja mam być inny. Nigdy już nie pomogę żadnej babie którą jakiś pijak chce pobić na ulicy, nigdy nie ustąpię miejsca w autobusie, nigdy nie powiem przepraszam, będę się upijał do nieprzytomności bo będę miał daleko to co inni sobie pomyślą na mój temat i będę traktował dziewczyny przedmiotowo, wykorzystywał je tak jak one przez całe moje życie wykorzystują mnie !!! To wszystko wbrew mojej naturze ale myślę że warto bo skoro inni czerpią z tego radość to i ja będę. Nigdy nie dostanę kosza od dziewczyny bo zawsze będę ją w tym uprzedzał...poważny związek...pfff mrzonki i marzenia ale nie moje. Marzyłem o tym, starałem się ale ilekroć spotkałem dziewczynę do której poczułem coś więcej tyle razy po dostaniu od niej nadzieji, miesiącach spotykania się dostawałem kopa zwykle nie wiedząc za co. Teraz przez osiem miesięcy bylem z dziewczyną moich marzeń, pewną siebie, upartą, czasem nawet wredną ale w chwilach we dwoje po prostu niesamowitą która ma w sobie to coś. Myślałem o niej wiele, cieszyłem się każdą wspólną chwilą, wiedziałem że nawet jak nie jesteśmy razem to i tak z nią jestem, mogłem jej zaufać, cieszyłem się jej sukcesami, rozumiałem dążenia i co?? Była ze mną nie wiedząc czy coś do mnie czuje...szkoda słów... wszystkie wspólne chwile okazały się dymem który nagle zaczął zanikać. Do teraz nie rozumiem czemu...Wiem tylko że jeśli nic się nie zmieni to zmienię się ja...nie dlatego żeby zrobić komuś na złość tylko po to żeby nie musieć zaczynać wszystkiego ponownie od nowa i żeby w końcu inni się przejmowali żebym ja mógł mieć to daleko. Stanę się złym człowiekiem bo bycie dobrym oznacza ciągłe porażki. Człowiek potrafi się zmieniać, udowodniłem to sobie zmieniając się dla tej oto dziewczyny...zrobię to ponownie tym razem już tylko dla siebie...
Tagi:
zły
29.08.2010 o godz. 22:38
30.08.2010, 09:23
eine-kleine-misz-maszen napisał(a):
z tej strony trzymam kciuki i tak dalej, w tym tonie. Rzecz w tym, że jeśli nie jesteś z natury skurwysynem, to będziesz źle się czuł w takim układzie. Nie chcę pieprzyć górnolotnych tekstów, bo nie znam Twojej sytuacji. Pracuj nad sobą, bo czasem warto być egoistą.
29.08.2010, 23:13
szafiks
napisał(a):
radzę sobie w życiu w sytuacjach w których nie jest ono zależne od innych osób...Ta dziewczyna to cały mój świat. Znam się na ludziach, wiele już w życiu przeszedłem i nie jestem biednym zauroczonym nastolatkiem tylko dorosłym, dojrzałym facetem. Nie poznam dziewczyny którą kochałbym równie mocno, to po prostu niemożliwe. Skoro zawsze mi się dostaje mimo że postępuje dobrze to czas to zwyczajnie zmienić. Masz racje człowiek nie zmienia się z dnia na dzień ale z dnia na dzień zaczyna pracować nad zmianami jeśli naprawdę tego chcę...a ja chyba już nie mam wyboru...
29.08.2010, 23:04
eine-kleine-misz-maszen napisał(a):
człowiek nie zmienia się z dnia na dzień. Przemyśl własne życie i zdecyduj, czy warto stawiać się w niewygodnej sytuacji tylko dlatego, że sobie nie radzisz w obecnej.



